Kasia i Łukasz. Świętokrzyskie

Lublin. Miasto warte opowieści – według National Geographic (zobacz). Nie ma podobno w Polsce drugiego takiego miasta, o którym można opowiedzieć tyle legend i historii. Stolica województwa, z prawem składu od 1392 roku. Najprężniej rozwijające się miasto we wschodniej części Polski. To już za Wikipedią i Urzędem Miasta.
Kojarzy mi się? Oczywiście. Kilka ciepłych historii się znajdzie. Fotografowałem tutaj jeden z pierwszych ślubów – prawie 10 lat temu. Potem było ich jeszcze kilka. Gdy urodziła się Miłka, moja córka – pierwszą podróżą na weekend, z dziadkami, do hotelu, spękani na maksa, ale szczęsliwi – przyjechaliśmy właśnie tutaj. Spędzając czas spacerując po urokliwym starym mieście, jedząc w restauracjach, po których zostało syte wspomnienie. Gdy pracowałem jeszcze na etacie, kilka razy przyjeżdżałem do Lublina w związku z moją pracą. Chyba grałem koncert w Lublinie – ale to równie dobrze mógł być Sandomierz, Kazimierz Dolny, czy Nałęczów – w trasie trochę tak jest, że się pamięta wybiórczo. Okolice, gdyby ktoś mnie spytał, też w miarę mi znane.

Mam z Lublina znajomych, też tych bliższych, choć znanych raczej z Krakowa lub Kielc. Ciepło i szczęście. Tak mi się kojarzy. Do grona ciepłych podobnych wspomnień związanych z Lublinem dojdzie jeszcze jedno.

Teatr im. Hansa Christiana Andersena. Tutaj pracuje wyjątkowa dziewczyna i jej wyjątkowych chłopak. Jak możesz się domyślić, są aktorami. Aktorami są wyjątkowymi, ponieważ są lalkarzami. Poznaliśmy się na lodach – w Kielcach, a potem poszło nam jeszcze lepiej.

Para, która robi doskonałe pierwsze wrażenie. Zgrani, zapatrzeni w siebie, mili, uśmiechnięci, ale też zdecydowani. Opowiadaliśmy sobie historie, tak jakbyśmy znali się kilka lat. Najlepiej zacząć współpracę właśnie tak. Otworzyć się na siebie, dać się podejrzeć, jeszcze zanim w ogóle wyjmę aparat. Atmosfera podczas sesji, a potem w czasie dnia ślubu i wesela – jest ważna – łamiąc schematy, można poczuć się swobodnie, a to z piękną korzyścią dla zdjęć. Zobaczcie sami.

Ach no i najważniejsze

Lublin, mimo pełnego ciepła wspomnienia, w tej historii się nie pojawi. Sesja, ślub i wesele odbyły się w Górach Świętokrzyskich. Łysica, Brzeziny i Krajno (sala Anioł Wita). Patrząc wiecznie w stronę słońca – można by powiedzieć, że to przynajmniej po drodze do Lublina :)

Spodobał Ci się ten reportaż? Sprawdź:

Śluby | Kontakt